piątek, 27 maja 2011

20 - 'Zatrzymaj się!'

Tydzień później...

Dzisiaj wracamy znad Oceanu Spokojnego i powrót do domu. Szkoda, że te 2 tygodnie tak szybko minęły. No cóż... wszystko co dobre, kiedyś się kończy.
Kiedy się obudziłam, nie wiem czemu, ale przypomniały mi się słowa Justina "Christian ma dla Ciebie jakąś niespodziankę". (patrz: rozdział 15.). Postanowiłam się zapytać Chrisa jaką niespodziankę dla mnie miał/ma. Tak więc... kiedy się obudziłam napotkałam wzrokiem przyglądającemu mi się Christianowi.
-Cześć skarbie. - powiedział i mnie lekko pocłował w usta.
-Heeeey. - przeciągnęłam słodko się uśmiechąjąc. Wyszczerzył się do mnie. -Mam pytanie... - zaczęłam.
-Taaak? - przeciągnął, tak jak ja wcześniej.
-No bo wtedy... kiedy... ekhem... - "powiedziałam" i zrozumiał o co mi chodziło i na wspomnienie tego pojawił mu się grymas na twarzy, tak samo, jak mi. -Justin powiedział mi wtedy, że masz dla mnie jakąś niespodziankę no i nie dałeś mi jej... - uśmiechnęłam się zadziornie.
-Kurcze! Zapomniałem! Przepraszam! - zaczął się "tłumaczyć".
-Spoko. - odpowiedziałam krótko. -To co to za niespodzianka? - zapytałam. Wtedy Chris wstał i podszedł do takiej jakby komody i wyciągnął z niej średniej wielkości pudełeczko, a ja się wzdrygnęłam. Ale to nie może być pierścionek, na pewno. No i nie myliłam się. Kiedy Chris podszedł do mnie, kazał mi zamknąć oczy i obrucić się do niego tyłem. Poczułam, jak składa delikatny, ale czuły pocałunek na mojej szyji i coś zimnego mi na nią zakłada. To naszyjnik.
-Gotowe. - powiedział i mimo tego, że dalej miałam zamknięte oczy poczułam, że się uśmiechnął. No i znowu się nie myliłam, bo kiedy je otworzyłam i się odwróciłam w jego stronę dalej się do mnie szczerzył. Wtedy spojrzałam na szyję i ujrzałam na niej piękny naszyjnik z literą "A".
-"A" jak "Abby". - powiedziałam, spojrzałam na Chrisa i się szeroko do niego uśmiechnęłam.
-Taak... - przeciągnął i usiadł na łóżku, obok mnie.
-Dziękuję! - po krótkim namyśle krzyknęłam i lekko brutalnie (xd.) wpiłam się w jego usta. Całowaliśmy się tak dość długo, kiedy ktoś nam nie przerwał. Był to nie kto inny, jak Beebs z zacieszem na twarzy, ale kiedy zobaczył, że się całujemy, jego wieeeelki rogal trochę się zmniejszył, ale za chwile powrócił. On jest DZIWNY! Nie ważne.
-Ubierajcie się! Za chwilę wyjeżdżamy! - krzyknął, uśmiechnął się i wyszedł.


Siedzieliśmy już w samochodach. Wyszło na to, że Pay, Cait, Just, Chaz i Rayan jechali dużym, czarnym Land Rover'em - JB, a ja i Chris jego srebrnym, nowoczesnym kabrioletem.

Nie wiem, jak to się potoczyło, ale właśnie kłuciłam się z Christianem, dość długo, bo nawet nie pamiętam, jak to się zaczęło. Hmm... a tak! Zaczęło się od żartów, potem zaczęłam się trochę wkurzać i na koniec kłótnia na maxa. Ja siedziałam koło niego i go wyzywałam od najgorszych i jakim to jest "złym" chłopakiem, a on siedział za kierownicą i tłumaczył się. Wreszcie mnie to wkurzyło.
-Zatrzymaj się! - krzyknęłam do niego zdenerwowana.
-Coo?! - zdziwił się.
-Zatrzymaj samochód! - powtórzyłam.
-Ty chyba żartujesz! - zadrwił ze mnie, a ja go skarciłam wzrokiem. Gdyby wzrok mógł zabić, dawno by już nie żył.
-Nie żartuję! Zatrzymaj to cholerne auto! - znowu krzyknęłam.
-W życiu! - krzyknął. Ja tylko prychnęłam pod nosem i sama zatrzymałam samochód naciskając hamulec, co poszło mi nieźle, bo Christian nie spodziewał się tego po mnie.
-Gdzie ty idziesz?! - krzyknął, kiedy wychodziłam z auta.
-Jak najdalej od Ciebie! - krzyknęłam i zaczęłam iść przed siebie. Wtedy Chris wyszedł z szamochodu i dogonił mnie.
-No przestań! Abby! - drażnił mnie, ale mnie to wcale nie bawiło. Wręcz przeciwnie. Jeszcze bardziej wkurzało.
-Przestań z siebie robić idiotę i uspokój downa. - skomentowałam jego "wygłupy".
-Ja z siebie robie idiotę?! - oburzył się nie na żarty. Zdziwiło mnie to, nigdy nie widziałam go tak złego. Wow!
-Tak. - uśmiechnęłam się zwycięsko i przyspieszyłam kroku. Wtedy złapał mnie za nadgarstek i zmuszona byłam się zatrzymać.
-Ja jestem idiotą?! - powtórzył, a ja wywróciłam oczami z zażenowaniem. -To spójrz co ty robisz! - krzyknął, a raczej wrzasnął na mnie. Aż się wzdrygnęłam. -Odstawiasz jakieś fochy i idziesz sobie gdzieś! Zachowujesz się jak małe dziecko, Abby! - krzyknął zdenerwowany.
-Dobra. - skomentowałam zła. -Dobra... ja zachowuję się jak małe dziecko, ale ty jak rozkapryszony bachor! Nie chcę Cię znać! Żegnaj! - krzyknęłam, zerwałam łańcuszek z szyji, wzięłam jego rękę i wepchnęłam mu go do niej. Ten spojrzał na mnie zdziwionym i przerażonym wzrokiem. -Żegnaj Chris... - powiedziałam poważnie, kąciki moich ust lekko się podniosły do góry i cmoknęłam go w policzek. Odeszłam. Ten tylko stał tak tam wryty, ale za chwilę usłyszałam, jak trzaska drzwiami od auta. No nie wieżę! Odpuścił sobie! Dobra! Tym lepiej dla mnie!

Wcale nie lepiej... teraz siedzę pod jakimś znakiem, jak ta sierota ruska i jeszcze na dodatek pada, a raczej leje deszcz. No gorzej być już nie może! A jednak się pomyliłam! I to znowu! Zaczeło grzmieć! No mnie chyba kurwica trafi! Żenada! Nagle cały świat jest przeciwko mnie! Super! No po prostu świetnie! Wspaniale!



***
Jak się podoba? Proszę o opinię. ;p.
Już powoli zbliżamy się do końca opowiadania!
Ale nie martwcie się! Będzie jeszcze 2 część! ;p.
Epilog będzie super, mam już napisany.
No i jeszcze 1 rozdział, 2 cz. ; ]

To do następnego! ;*

2 komentarze:

bieber pisze...

Tak szczerze to mało ciekawy...
Szkoda że to już prawie koniec.. ;(
A będziesaz pisac coś jeszcze??

MisArvy pisze...

Wszystko fajnie tylko zrobiłaś literówkę w słowie -szamochód-!

Archiwum bloga