Słodko sobie spałam, gdy nagle usłyszałam śmiechy jakiś chłopaków.
Szybko zorientowałam się kto to. Byli to nie kto inni jak Justin i Rayan.
Stali nad moim łóżkiem i się głupkowato szczerzyli.
-Dzień dobry śpiąca królewno! - powiedzieli nade mną równoczeście.
-Heeeey! - powiedziałam zaspana. -Ktora godzina, że mnie już budzicie?! - spytałam.
-Yyy... no... 7:05. - jąkał się Justin.
-O kurcze! - krzyknęłam, szybko zwlokłam się z łóżka i pędem pobiegłam do łazienki biorąc przy tym pierwsze lepsze ciuchy. Zrobiłam wszystkie poranne czynności i wyszłam z łazienki, gdzie Rayan i Justin bez żadnych skrupułów grzebali w moim komputerze, a głównie przeglądali moje stare zdjęcia, gdzie jeszcze nie wyglądałam jak typowe emo, tylko jak jakaś dziwaczna dziewczyna. Skradłam się po kryjomu do nich.
-Co wy wyrabiacie??!! - wrzasnęłam tuż przy ich uszach. I zaczęłam się śmiać, gdyż aż podskoczyli ze strachu.
-Yyy... yyy... - zaczęli się obaj jąkać.
-Dobra już nie ważne. Chodźmy, bo się spóźnimy. - powiedziałam dalej chichocząc.
-Ok. - dalej mówili speszeni.
Zeszłam razem z chłopakami na dół, zjadłam szybko płatki z mlekiem i wyszłam z domu, krzycząc do mamy, która była jeszcze w łazience.
-Paa mamoooo! - wydarłam się.
-Paa córciuu! Wzięłaś kanapki i picie do szkoły? - odkrzyknęła.
-Taaaaaak! - znowu wrzasnęłam.
I wyszliśmy. Chłopaki powiedzieli, że pójdą po Chaza, a ja po Caitlin i Christiana.
-No oook. - powiedziałam z niechęcią, gdyż będę musiała spotakać tego dziwaka.
Zadzwoniłam domofonem i po chwili drzwi otworzył mi wyskoki mężczyzna z czarnymi, krótkimi włosami, domyśliłam się, że to ich tata.
-Dzień dobry. - przywitałam się.
-Dzień dobry. Ty musisz być Abby! Caitlin mi dużo o tobie mówiła, wczoraj po szkole. - powiedział.
-Ooo to bardzo miło. Czy zastałam ją i Chrisa? - jakimś cudem nazwałam tego "drugiego" po imieniu.
-Tak, ale jeszcze śpią. Możesz iść ich obudzić. - powiedział z miłym uśmiechem na twarzy.
-Dobrze. - odp. i poszłam na górę do pokoju Cait.
Weszłam po ciuchu do jej pokoju i podeszłam po ciuchu do łóżka, na którym spała.
-Wstawaj śpiochuu!!! - wydarłam się tuż przy jej uchu.
-Aaaaaaaaaa!!! - wrzasnęła przerażona, w czego rezultacie spadła z łóżka, robiąc przy tym huk.
-Co ty robisz?! - wydarła się na mnie Cait.
-Budzę Cię! Jest już 7:20. spóźnimy się! wstawaj! już! już! - popędzałam ją.
-Już, już, idę. A ty idź obudzić Chrisa. - powiedziała zaspanym głosem.
-Muszęęęę?! - przeciągnęłam z niechęcią.
-Taaaak! - przeciąnęła.
-Łeee... - jęknęłam i wyszłam z pokoju.
Powędrowałam po ciuchu do pokoju na przeciwko. Gdy weszłam oczom moim
ukazała się "kryjówka batmana". Jaki tu bałagan! Pomyślałam. Podeszłam do łóżka Beadlesa
i spojrzałam na niego z obrzydzeniem, jednak zaraz to znikło, gdy zobaczyłam tylko jak on słodko śpi. Przypatrywałam się mu przez krótką chwilę, gdy się otrząsnęłam.
-Wstawaj debiluuu! - wrzasnęłam mu nad uchem, tak samo jak Cait.
-Co? Jak? Gdzie? - zaczął zmieszany, stojąc przedemną w samych bokserkach.
-Woooow! Fajnie majtki! Hahahahaha - śmiałam się wskazując na jego czerwone bokserki w białe serduszka.
-Co? Co ty tu robisz? Kto Ci... yghhh! - wypytywał się wściekły, jęknął i poszedł do łazienki.
Wyszłam z tej nory i poszłam do Caitlin, gdzie ona już brała torbę i zmierzała do drzwi.
-Obudziłaś go? - spytała chichocząc.
-Taaak! - powiedziałam z dumną. -Fajne ma boskerki. Hahaha. - mówiłam dalej ze śmiechem.
-Nooo.. on zawsze ma takie śmieszne majtki. Hah. - zaśmiała się i pociągnęła mnie za sobą na dół, do kuchni.
Caitlin i Chris zjedli śniadanie i poszliśmy. Na skrzyżowaniu spotkaliśmy już Chaza, Rayana i Justina. Wszyscy się ze wszystkimi przywitali i ruszyliśmy do szkoły.
Dzień w szkole minął straaaasznieee nudno, ale jakoś uszło. Do domu wracałam z Caitlin, Chrisem i Justinem, bo Chaz i Rayan musieli jeszcze zostać w szkole.
-Idziemy do skate parku?! - zapytał nagle Beebs.
-Jasne! - wszyscy krzynęliśmy równo.
Ja poszłam z Justinem do mnie po deske, a potem do niego, a Cait i Chris poszli do siebie po deske i rolki. Już chwile potem byliśmy w skate parku. Od razu ruszyłam na rampe i szybko zjechałam, co nie było dobrym pomysłem gdyż strasznie mocno wywaliłam się prosto na twarz.
W tym momencie podbiegł do mnie Chris, co mnie bardzo ździwiło i pomógł mi wstać.
-Zostancie tu! Zaniosę ją do domu! - krzyknął Chris do JB i Caitlin.
-Coooo? - krzyknęłam, gdy mnie brał na ręcę.
-No co? Zaniosę Cię do domu! - powiedział wzruszajć ramionami i ruszył w stronę mojego domu.
Całą drogę milczałam, tak jak Chris. Przypatrywałam się mu z zaciekawieniem. Zdążyłam już "przeskanować" każdy centymetr jego twarzy. Był całkiem, całkiem. Boże! Co ja mówię! Abby, opanuj się. Mówiłam do siebie w myślach. Nareszcie dodarliśmy do mojego domu. Pan "zaniosę cię do domu" postawił mnie przed drzwiami.
-Yyy... co ci się stało, że mi pomogłeś? - wypytywałam zainteresowana i ździwiona.
-Nic... tak jakoś... - mówił speszony, ale w jego głośie można było wyczuć tajemniczość, co mnie zaniepokoiło. Nagle Chris znalazł się niebezpiecznie blisko mnie. Zaskoczyło mnie to, jednak nie wycofałam się, chciałam zobaczyć, co ma zamiar zrobić. Nareszcie doszekałam się niespodziewanego przeze mnie ruchu ze strony zielonookiego. Położył swoją dłoń na moim policzku i gładził go kciukiem. Patrzyłam na niego z zdezorientowaną miną. Za chwilę swoją drugą ręką chwycił mnie za biodro i przysunął bliżej siebie, nie wiem czemu, ale nie opierałam się. Doskonale wiedziałam, co się zaraz stanie, chciałam tego... chciałam poczuć smak jego ust, chciałam... Co?! Co ja gadam? Otrząsnęłam się i próbowałam wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk, lecz nie udało mi się, gdyż Chris zatkał mi usta szalonym, ale i namiętnym pocałunkiem. Nie opierałam się i odwzajemniłam to. Co ja robię? Nie wiem... to wszystko wydaje mi się całkowicie, nierealne, dziwne, takie... takie... sama już nie wiem. Wspaniałe!
Christian wreszcie zakończył ten jakże przyjemny pocałunek, odsunął się ode mnie i tak po prostu odszedł, a ja tam stała przed tymi drzwiami jak ten kołek i nie miałam siły zrobić jakiegokolwiek ruchu. Chyba po 5 min. się otrząsnęłam i poszłam do domu. Potem całe pół dnia leżałam na łóżku i myślałam o tym wydarzeniu. Gdzieś tak przed 22 wykąpałam się i dalej o tym rozmyślając... zasnęłam.
***
Ja jestem jakaś porąbana, że dodaje to dzisiaj. xd
Nie mogę dodawać codziennie rozdziału, bo mi pomysłów zabraknie.
Już mam napisane następne 4 rozdziały. x]
Mam wenę.
Wgl już się całują w 1 rozdziale. Haha. Nie no ja na serio jestem jakaś porąbana, nie! Jestem zdrowo rąbnięta. xd
Ale jakoś tak wyszło.
Sprawdzałam i nie powinno być żadnych błędów, chyba.
No to... hmm... następny znając mnie... to jutro! xd
No to byeee! ;*
I komentujcie, pliiis! ;3
4 komentarze:
O bosshhh kochana to jest świetneee ;*
ewelusek
Hahaha, już 1 rozdział, a on ją za biodro, kciukiem po policzku i całus no świetnie! To w 3 rozdziale może doczekamy się dziecka? haha ;p
Super! Dodawaj codziennie ;]
Ciekawa historia ;PP jasnaaga ;**
bardzo ciekawe ! Jest naprawdę exxtraa czytam tego bloga codziennie !
Prześlij komentarz