środa, 27 kwietnia 2011

10 - 'Trzeba być totalnym idiotą, aby przychodzić do kogoś w środku nocy!'

*Oczami Abby*
Noc była upiorna. Wgl nie mogłam zasnąć... Yghh! Na dodatek na dworze wiało, jakby tornado tam było. Wiem, że to głupie, ale bałam się cieni, które "błądzły" po moich pokojowych ścianach. Cienie były spowodowane światłem z dwornych lamp, które świeciło na gałęzie, które "tańczyły" w rytm wiatru. To było przerażające. Nagle moje okno otworzyło się z ogromnym hukiem i trzaskiem a mnie opętała fala zimna i strachu. Wstałam przestraszona i szybko pobiegłam kawałek pokoju, aby zamknąć okno, kiedy złapałam za "klamke" od okna zauważyłam, że coś się porusza na dworze, strasznie się wystaszyłam, popatrzyłam jeszcze raz, ale już nic nie zauważyłam, chyba mi się przywidziało. Zamknęłam okno. Kiedy zasłaniałam zasłony znowu zobaczyłam, że coś się poruszyło i jeszcze bardziej się wystaszyłam, ale po chwili opamiętałam się, że w końcu co to może być o tej pojrze? Z resztą... co tu do mnie przyjdzie? Duch? Haha, zabawne! Pewnie jakieś zwierze sobie "hasa" po podworku. ( xd. ).

Szłam w stronę swojego łóżka, kiedy nagle usłyszałam trzask pochodzący z łazienki. Bo łazienkę, mam swoją, w swoim pokoju. Wystraszona jak nigdy wzięłam telefon, który podświetlał mi drogę i z szuflady wyciągnęłam kijek. Skąd go tam mam? Na wszelki wypadek. Haha. Wiem, to zabawne, ale taka jest prawda. Nie ważne. Ruszyłam w stronę drzwi od łazienki, cała się trzęsąc. Na moje nieszczęście byłam na dodatek sama w domu, bo moi rodzicie mają nocke, a mój brat już wyjechał, tak, bez pożegnania, nawet nie wiem kiedy. Żaaal. Okey. Wracając do mnie... byłam już przy drzwiach od łazienki. Otworzyłam je.
-Kto tu jest?! - krzyknęłam na wstępie. Nikt mi nie odpowiedział, ale za to ktoś zamknął za mną drzwi od łazienki. Przerażona rzuciłam na ziemię telefon oraz kijek i zaczęłam walić pięściami w drzwi, cała przerażona. Po moich czerwonych od strachu, rozgrzanych polikach spływały łzy strachu. Wtedy poczułam, jak ktoś łapie mnie od tyłu, zaplątując swoje ręcę na moim brzuchu. Pisnęłam przestraszona. Ale od razu się uspokoiłam kiedy przy uchu usłyszałam seksowny szept Christiana.
-Co tam porabiasz? Hmmmm...? - powiedział tak seksownie przy moim uchu lekko je przegryzając, a po mnie przeszedł ziemny, ale trochę przyjemny dreszczyk.
-Co t-ty tu robisz?! - krzyknęłam, dalej jąkając się ze strachu.
-Wpadłem do Ciebie. Co? Coś nie tak? - odp. znowu seksownie.
-Noo... hmm... no wiesz... trzeba być totalnym idiotą, aby przychodzić do kogoś w środku nocy! Na serio jesteś takim debilem, czy tylko udajesz? - spytałam z ironią. Wtedy Chris zapalił światło.
-Tylko udaję! - odp. i wpił się w moje usta, tak namiętnie, że musiałam to odwzajemnić. Co ja robię? Masakra!
-Nienawidzię Ci... - powiedziałam, jak się ode mnie odkleił, ale nie mogłam dokończyć, bo znwou zatkał mi usta pocałunkiem. Tym razem go odepchnęłam.
-Nienawi... - i znowu nie dokończyłam, z tego samego powodu.
-Nie... - co kurwa? Yghhh! To samo! On na serio ma coś z głową!
-STOP! - krzyknęłam, zanim znowu miał zamiar coś zrobić.
-Czemu to robisz? - spytałam łagodniej.
-Robię to, bo nie chcę usłyszeć Twoich słów, które jak sama wiesz, nie są prawdą - odp. obojętnie.
-Owszem, są! - odp. zażenowana.
-Kłamstwo! - krzyknął ze śmiechem.
-N... - znowu! Wariat!
-Niena... - skończony down!
-STÓJ! - znowu krzyknęłam.
-Kiedy przestaniesz to robić? - spytałam.
-Ja przestenę TO robić, kiedy ty przestaniesz mówić TE 2 słowa. - odp. z naciskiem na "TO" i "TE 2".
-Ygghhhh! Dobra! Na poważnie. Co tu robisz? - spytałam omotana.

*Oczami Christiana*
...
-Nie pozwolę, aby Marcus Cię skrzywdził! - krzyknąłem wreszcie.
-Cooo? - odp. zdziwiona. -Co ty wygadujesz?
-Przyszłem tu, bo chcę Cię ostrzec przed Marcusem. - powtórzyłem.
-Słyszałam, tak? - odpowiedziała na wstępie. -Ale czemu Marcus miałby to robić? - spytała.
-Bo wiem jaki on jest. Podrywa wszystkie laski w szkole. Nie zauważyłaś? - zapytałem. Ta tylko wzruszyła ramionami i rozpłakała się. Uwierzyła mi! Yeeaaah! Co?! A tak! Uwierzyyyyłaaa miii! Ołłł taaaak! Ołł yeees! Teraz wygram zakład! Ale! Chwila, chwila! Nie mogę jej tego zrobić. Ja... ja... kocham ją! Co mam robić? Zastanawiałem się, ale oprzytomniałem, kiedy Abby się do mnie przytuliła. Objąłem ją, dając swoje ręcę, na jej plecy. Lekko ją odsunąłem od siebie i patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle ONA mnie pocałowała. Byłem cały zdziwiony, jak nigdy, ale i tak to po chwili odwzajemniłem. Miałby przepuścić taką okazję?! Haha! Nigdy w życiu! Kiedy "moja ślicznotka" się już uspokoiła poczekałem aż zaśnie i wyszłem z jej domu, tak samo jak weszłem. Lepiej żebyście nie wiedzieli, jak to zrobiłem. Haha. ( xd. ). To była baaardzoo ciekawa i miła na swój sposób noc. ( dziwnie to brzmi. xd. Ta "noc". xd. ).


***
Fajny? Nie wiem. Krótki? Taki sobie.
Nie mam na nic siły. Następne 2 rozdziały, które mam już napisane są pełne emocji i są też dość długie, więc szykujcie się! xd. Następny rozdział nie wiem kiedy. Za 2 dni? Chyba. Nie jestem pewna. ;p.
Do następnego! ;*

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

wcale nie nudny, boski <3
a chris wszedł oknem, haha xd

Anonimowy pisze...

supciooo <33

Cali masz do takiego pisania talent ! I w każdym bądź razie nie zanudzasz ;D

Archiwum bloga