wtorek, 3 maja 2011

13 - 'Adelaide Wale jest dziewczyną Christiana Beadlesa'.

Rano się obudziłam z wielkim bananem na twarzy, kiedy tylko pomyślałam o wczorajszym spotkaniu z Christianem. Nareszcie wszystko zaczyna się układać i znowu się uśmiecham! Yeeeey! Dobra, spokój.

Jestem w szkole. Właśnie idę korytarzem do mojej szafki. Gdy już tam doszłam otworzyłam ją i zaczęłam wypakowywać i wpakowywać niepotrzebne i potrzebne ( xd. ) książki, gdy nagle poczułam, że ktoś łapie mnie od tyłu, zaplątując swoje ręce na moim brzuchu i kładzie swoją głowę na moim ramieniu. Oczywiście nie mógł być to kto inny, jak Chris.
-Czeeeść! - krzyknęłam i wyściskałam go.
-Hey słońce! - odpowiedział i mnie pocałował szybko w policzek.
-Co tak mało? - zaczęłam na niby smutać.
-To jeszcze Ci mało?! - powiedział z udawanym zdziwieniem.
-Nooo.... - przeciągnełam słodko.
-Dobra! To będziesz miała za swoje! - krzyknął, przechylił mnie jak pod koniec jakiegoś tańca i zaczął namiętnie całować. Teraz pół szkoły dowiedziało się, że Adelaide Wale jest dziewczyną Christiana Beadlesa. Trochę dziwnie się czułam, kiedy Chris mnie całował, a wszyscy się na Nas patrzą. Po dość długim czasie całowania się usłyszałam nad Nami chrząknięcie. O kurwa! To był dyrektor!
-Ekhem! - chrząknął, a raczej powiedział to. - Co wy tu wyrabiacie?! - krzyknął, a Chris odskoczył ode mnie jak opatrzony, patrząc się na dyrektora.
-Całujemy się. - powiedział jak gdyby nigdy nic Chris. Ten to ma odwagę!
-Czy nie wiecie, że okazywanie uczuć w ten sposób, w miejsu publicznym jest nie dozwolone? - powiedział poważnym głosem.
-Yyy... przepraszamy, to się więcej nie powtórzy... - tym razem ja się odezwałam nieśmiało, kiedy Christian chciał już powiedzieć jakąś cietą ripostę do dyra.
-No dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz! - krzyknął i odszedł. A my się zaczęliśmy z Niego nabijać. Mam nadzieję, że tego nie słyszał...
-Było zabawnie! - powiedział Chris, dalej się śmiejąć.
-Noo... - odpowiedziałam i zaczęłam jeszcze bardziej się śmiać, sama nie wiem z czego, w czego rezultacie Chris musiał mnie uspokajać. Po 5 min. mu się wreszcie udało.

*Pora lunchu*
Reszta paczki, jeszcze nie wie, że jesteśmy razem. Właśnie ja i Chris idziemy na stołówkę.
Wzięliśmy jedzenie i poszliśmy w stronę "Naszego" stolika, przy którym już siedziała Caitlin, Rayan, Chaz i Beebs. Na nasz widok razem widocznie się nieźle zdziwili, bo patrzyli na Nas z niemal otwartymi buziami.
-Czeeeść! - krzyknęłam do Nich uśmiechając się.
-Hey... - wszystko odpowiedzieli, dalej nie wiedząc, co się dzieje.
-Czy my o czymś nie wiemy? - zapytali Chaz, Rayan i Cait razem. Justin przecież wie, bo sam mnie do tego namawiał.
-Noo... hmm... nie wiecie chyba tylko tego, że Abby jest moją dziewczyną. - powiedział z dumą i jak gdyby nigdy nic Christian. Ja się tylko do Nich uśmiechnęłam, przytakując.
-Wow! - powiedzieli znowu równo Chaz, Rayan i Cait.
-No nic! Nie ważne! Koniec! Mam pewnien suuuuperoooowy pomysł! - krzyknął wreszcie JB.
-Jaki?! - wszyscy zaczęliśmy się go dopytywać.
-Jak już wiecie, za niecały miesiąc wakacje! - krzyknął uradowany.
-No i co związku z tym? - spytał mało kumaty Chaz.
-Mam taki pomysł abyśmy my wszyscy, całą paczką wyjechali gdzieś! Gdzieś, np. nad ocean czy jakieś morze... co wy na to?! - krzyknął uradowany Justin.
-Super! My chcemy jechać! - wszyscy krzyknęliśmy równo.
-No to super! - powiedział Beebs.
-To kiedy jedziemy? - wypytywali się Rayan i Chaz. Ja i Chris zajmowaliśmy się sobą, a Caitlin gadała razem z Justinem, Rayanem i Chazem.
-No to słuchajcie! - przemówił wreszcie JB. -Wyjeżdżamy 30 czerwca! Nad ocean Spokojny! - krzyknął z zacieszem JB.
No i tak właśnie mają nam minąć wakacje. Extra!

*Miesiąc później, dzień wyjazdu*
-Abby, schodzisz już?! - usłyszałam krzyk Caitlin z dołu. Właśnie kończyłam pakować najpotrzebniejsze rzeczy. Chris w tym czasie był w łazience za potrzebą. (siku, jakby co. xd.).
Zapinałam torbę kiedy Chris złapał mnie od tyłu i zaczął obracać się ze mną po całym pokoju, czego wynikiem był upadek na podłoge, dobrze, że mam dywan. Ja leżałam na podłodze, a Chris na mnie. Całowialiśmy się, gdy nagle w progu ujrzałam szczerzącego się w Naszą stronę Rayana. Odepchnęłam delikatnie Christiana i powiedziałam mu, że musimy się zbierać, ten tylko głośno wypuścił powietrze z ust i uśmiechnął się. Wstał i pomógł mi.
-No gołąbki! Zbieramy się! - krzyknął uradowany Rayan.
-Już! Już! - krzyknęłam razem z Chrisem.
I tak Chris pomógł mi znieść moje walizki na dół i do auta Justina.
Zabieraliśmy się 2 autami. Autem Justina: JB, Caitlin, ja i Chris, oraz autem Chaza: Chaz, Rayan i jego nowa dziewczyna, Payton. Taka jedna tlenion blondynka, ale nawet fajna. Rayan to ma gust.
I tak pojechaliśmy na lotnisko, a potem z lotniska do samolotu. Lecieliśmy z 3 godziny. Masakra. Jeszcze oczywście musiałam siedzieć z Chrisem, bo on z Caitlin mi nie pozwolił. Wariat! Ale przynajmniej było śmiesznie. Dobrze, że licieliśmy prywatnym samolotem Justina. A wiecie, że Justin i Caitlin są razem?! Nie? No to teraz Wam mówię! Haha. Taak... to było wielkie wydarzenie. Chociaż... nie byliśmy aż tak zdziwieni, jak kiedy reszta dowiedziała się, że ja chodzę z Beadlesem. Noo... to w samolocie siedzieliśmy tak: Ja i Chris, jak już wiecie, Rayan oczywiście ze swoją dziewczyną Payton, Justin i Caitlin, a Chaz sam, ale i tak co chwilę do kogoś podchodził i się wygłupiał. Potem na szczęście zasnął i mogliśmy zastać trochę spokoju, ale nie na długo, bo zaraz Christian zaczął opowiadać swoje kawały i wszyscy śmialiśmy się w niebogłosy, a ja najbardziej. I znowu musiał mnie uspokajać, ale nie sam. Rayan, Justin i Chris mnie uspokajali. Wreszcie im się udało. Ja to mam te napady śmiechu. Haha!

Już prawie jesteśmy na miejscu. Wszyscy śpią, tylko nie ja. Chris na moim ramieniu na dodatek, ale tak słodko wygląda. Caitlin i Justin są do siebie przytuleni. Payton i Rayan tak samo. Chaz dalej śpi sam. No... i co? Ja się nudzę, więc wszystkich obudzę w baaardzo ciekawy sposób. Delikatnie odsunęłam od siebie Chrisa, wstałam i powędrowałam do "kuchni" w samolocie i znalazłam taki fajny "dzwonek" takie coś, jakby spryskiwacz powietrza, tylko takie jak się budzi w wojsku. Wezmę pod pretekst, że brzydko tu pachniało, bo Chaz piernął i chciałam popryskać i tak wszystkich obudzę. Ale będzie śmiechu. Pewnie mnie za to zabiją, ale raz się żyję. Może mnie Chris obroni, w co wątpie. A może jednak? Nie ważne.
Więc jak pomyślałam, tak też zrobiłam. I już chwilę po moim "spryskiwaniu pomieszczenia" wszyscy obudzili się z krzykiem. Ale było zabawnie. Ja się smiałam, a oni ganali za mną po całym samolocie. Wreszcie Chirs mnie dogonił i zaczął mnie łaskotwać, a potem zacałował mnie na śmierć. Masakraaa. Ale nawet fajnie było.
Kiedy już wylądowaliśmy, wyszliśmy z samolotu i pojechaliśmy do naszych domków letniskowych.
-No to jak się dzielimy? - zapytał Justin.
-Ja z Abby! - krzyknął Chirs, ja na niego dziwnie spojrzałam, ale z chwilę się uśmiechnęłam i przytuliłam go.
-Ja z Justinem! - krzyknełam Caitlin, a Beebs się do niej uśmiechnął.
-No! To ja mam z Payton! - krzyknął uradowany Rayan.
-A ja co? Sam? - krzyknął zasmucony Chaz.
-No tak nie może być. - powiedział zmartwiony Justin.
-Justin... to może ja będę miała domek razem z Payton? - zapytała Caitlin.
-To dobry pomysł! - krzyknął Rayan.
-No to teraz ja, Rayan i Chaz mamy razem domek trzyosobowy, a Cait i Pay razem, tak samo jak Abby i Chris, tak? - wypowiedział się JB.
-Tak! - wszyscy krzyknęliśmy równo, Justin dał Nam klucze do domków i się rozeszliśmy w swoje strony.
Te wakacje będą baaaardzoooo udane!

***
Ciekawy? Nie wiem. Ale wiem jedno... nie... nie wiem... a czego? Kiedy będzie następny rozdział... noo... hmm... kiedy go napiszę, bo mi się już skończyły pomysły. Teraz może być trochę większa przerwa, bo mam zastój weny... no najwyższy czas. ;p. Aaa... KochamSiebiex3 nie zjedź mnie, jak nie będę dodawać next'a. ;p. Ok? ;]. Bo już nigdy wtedy nie będzie rozdziałów.
No to do następnego! ;*


2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Exxtraa




Doosiaa.xd

Anonimowy pisze...

Brak rozdziałów przez pewien czas?!
;o
nieeeeeeeeeeeeeeee ;o
zjadę cię ah ah :c
ale jak ma nigdy nie być, to nie oj nie <3
a jkbc to Nati jestem xd
tak jak ty ;p

Archiwum bloga