poniedziałek, 25 kwietnia 2011

09 - 'Rozsądek mówił mi NIE, a serce krzyczało CAŁUJ GO DURNA!'

*Oczami Christiana*
-Kurwa! - krzyknąłem dość cicho, siedząć w pokoju Abby i czekając na nią. - Co ich tak długo nie ma? - rozmyślałem wkurwiony jak nigdy.
-Już dłużej tego nie wytrzymam! - znowu krzyknęłem i postanowiłem pójść do dół, w zamiarze wyjścia z jej domu. Przed wyjściem coś mnie podkusiło, aby wyjrzeć przez otwór w drzwiach. Chętnie cofnąłbym czas i został jeszcze na góże, żeby tylko nie widzieć całujących się Abby i Marcusa. Już ją zauroczył? Świetnie! Czujecie ten sarkazm? Bo ja tak! Usiadłem na małej ławeczcie na korytarzu i czekałem aż Panna Adelaide wejdzie do środka, no i stało się!

*Oczami Adelaide*
Na randce było cudownie! Przed moim domem, kiedy Marcus mnie odprowadzał do domu, pocałował mnie w usta na pożegnanie. Miałam takie dziwne przeczucie, wrażenie, że ktoś wtedy na Nas patrzył, ale to niemożliwe!
A jednak! Kiedy tylko weszłam do domu ujrzałam wściekłego Beadlesa siędzącego na ławce i jak się domyślam, czekającego na mnie. Debil!
-Co ty tu robisz? - spytałam zła.
-Czekam na Ciebie... - odp. wzruszajac ramionami. Powiedział to takim tajemniczym głosem...
-Po co? - spytałam z ironią.
-Noo... hmm... to co widziałem przed chwilą przed drzwiami było bardzo interesujące... hmm... - powiedział z sarkazmem.
-Podglądałeś Nas?! - krzyknęłam na niego wściekła.
-Miałem powody. - odp. znowu tajemniczo i z kpiącym uśmieszkiem.
-Niby jakie? - zapytałam z ironią.
-Takie, że... - podszedł do mnie i przygwoździł mnie do ściany. - Wiem... że się we mnie bujasz. - odp. zwycięsko.
-Haha! Chyba śnisz! - odp. również zwycięsko, prychając.
-Noo... to ty śnisz o mnie nocami! Hah! - odp. śmiejąc się.
-Jasne! W twoich marzeniach! - odp. lekko już zdenerwowana tą wymianą zdań.
-Chyba w Twoich marzeniach jestem JA! - odp. znowu śmiejąc się.
-Yhyyym... - przeciągnełąm z ironią, zażenowana tą, a nie inną sytuacją.
Postanowiłam teraz przejąć inicjatywę i to ja go tym razem przygwoździłam do ściany.
-Mmhhmm... lubię to! - odp. sarkazmem, a zarazem rozbawieniem.
-To nie FaceBook! - odp. również z sarkazmem i zaczęłam się rechotać, on też. Nagle spojrzałam na niego złowrogim wzrokiem, to uciszył się, ale za chwilę słodko się uśmiechnęłam, wywołując na jego policzak rumieńce. To było słodkie.

*Oczami Chrisa*
Ona jest taka słodka! Mmmhhmm...
Nagle Wale przybliżyła się do mnie i przesunęła kciukiem po mojej dolnej wardze, wywołując u mnie przyjemny dreszczyk. Dobrze wiedziałem, co się zaraz stanie.
A ta spryciara za miast w moje usta, to podążyła ustami do mojego ucha. I zamiast wziąść się wpić w moje rozgrzane usta jak pijawka to ona tylko wypowiedziała 9, wkurwiających mnie słów.
-Oj chłopczyku, chłopczyku, to ty się we mnie bujasz... - powiedziała zadowolonym i górującym tonem i odeszła. A ja stałem tam taki zdziwiony jak ten ostatni kołek.
-Co to kurwa było?! - powtarzałem sobie w myślach.

*Oczami Abby*
Bardzo podobało mi się to, jak go zmanipulowałam. Podobało mi się też to, że przejęłam nad nim całkowitą władzę! O taak! Miałam cholerną ochotę go wtedy pocałować! Rozsądek mówił mi NIE, a serce krzyczało CAŁUJ GO DURNA! Na szczęście! Oooł yeaaah! Na serio zaczyna podobać mi się ta "Nowa Abby". I tak minął mój jakże cudowny dzień.


***
Baaaaaaardzooooo Waaas przepraszam, że tak dłuuugooo nie dodawałam rozdziału, ale byłam i chyba jeszcze trochę jestem chora. Mam grypę jelitową i nie jest za fajniee. ;c . Sory! Rozdział krótki i chyba denny... ;c . Ale już następne będą ciekawsze. Tak myślę. ;p.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

krótki i troszku nudnawy, ale za to jaki świetny!!!!! ;)
powrotu do zdrówka <3

Anonimowy pisze...

Świetnyy !

Archiwum bloga