piątek, 29 kwietnia 2011

11 - 'Po prostu nie mogę uwierzyć, jakim jesteś chujem!'

Niedziela... taak! Jakie to ja mam na dzisiaj plany? Hmm...? Niech się zastanowie. A tak! Dzisiaj... o 19 jestem umówiona z Chrisem. Ciekawe jak to będzie. Muszę przyznać, że trochę się boje. Gdzie idziemy? Nie wiem. Więc wysłałam do Niego sms'a następującej treści: "To dzisiaj o 19, tak? A gdzie idziemy?". Za chwilę dostałam odpowiedź, treści: "Tak, 19. Gdzie? Kino! I poprzedzę Twoje następne pytanie i odpowiem, że idziemy na bajkę "Rango", spodoba Ci się! ;*". WOW! Wariat! Zaśmiałam się. No to tak... jest godzina 13... CO?! 13? OMG! Ile ja spałam?! A no tak! Przecież w nocy przyszedł do mnie z wizytą "bajkowiec". Dobra. Ale, ale! Chwila! Co powiedzą Justin, Chaz, Rayan i Caitlin, jak się dowiedzą, że idę na "randkę" z Chrisem? Już na samą myśl się boję ich reakcji. Pewnie... jak zwykle, Rayan i Chaz będą zacieszać, a Justin będę wkurwiony. Wspaniale! A co na to Cait? Nie mam pojęcia. Może się ucieszy? Że idę na randkę z jej bratem i wreszcie się polubiliśmy? Nie mam zielonego, granatowego i innych kolorów tęczy pojęcia.

Zadzwoniłam do Caitlin, powiedzieć jej o randce z jej bratem. Ciekawe co powie. Nie ważne. I tak muszę jej o tym powiedzieć, bo i tak się dowie prędzej, czy późnej, więc co to za różnica? Okey. Dzwonie.
*Rozmowa z Caitlin*
-Czeeść Caitlin! - krzyknęłam do słuchawki udając szczęście, bo to nie było takie łatwe.
-Czeeść Abby! - chyba coś wyczuła, bo odp. trochę nie pewnie. -Co jest? Wiem, że coś jest nie tak, więc mów o co chodzi i nie owijaj w bawełnę. - odp. z zażenowaniem i ekscytacją. Dziwna.
-Yyy.... rozgryzłaś mnie! - krzyknęłam już trochę pewniej, ale za chwilę się zaciełam.
-Noo... to mów! - też krzyknęła podniecona.
-No to... znowu mam randkę! Yeaah! - odp. nie za bardzo wyjaśniając o co chodzi, bo nie powiedziałam, z kim mam tą randkę.
-Taaaak?! Z kim?! - odp. ucieszona. -Z Marcusem?! Tak?! - sama sobie odp. na swoje pytanie.
-Yyy... nie. - odp. nie pewnie.
-To z kim? - zapytała zieciekawiona.
-Z... yym... - zacięłam się.
-Nooo? Wyduś to z siebie! - popędzała mnie.
-Z.... T-Twoim b-bratem..... - odp. speszona i zawstydzona tym.
-Coooooooooooo?! - odp. nie dowieżając. -Nie wieże! Ty i Christian?! - krzyknęła uradowana? Tak!
-Noooo.... - odp. już trochę spokojniej.
-To super! - odp. ucieszona.
-To dobrze, że wszystko dobrze. - odp. śmiejąc się ze swoich słów. Caitlin też zaczęła się śmiać.
-To o ktorej masz tą randkę? - zapytała podekscytowana.
-O 19. Idziemy do kina. I pomysł Chrisa, na bajkę! - odp. śmiejąc się.
-Haahhaah. Na bajkę?! No to nieźle! - odp. również się śmiejąc. -To mam pomóc Ci się przygotować? Tak? - spytała.
-Noo... tak! - odp. dość głośno.
-Ok. To ZARAZ u Cb będę PA! - i rozłączyła się. Wow! Nie spodziewałam się takiej reakcji z jej strony. Ale dobra, nie wnikam.
*Koniec rozmowy*
No to... extra! Caitlin się cieszy, że mam randkę z jej bratem! Trochę dziwnie to brzmi... hmm... nie ważne. Zaraz będzie u mnie.
Wstałam i ruszyłam do łazienki, biorąc przy tym bieliznę i szlafrok. Umyłam się. Włosy także. Ubrałam bieliznę i szlafrok. Kiedy wyszłam z łazienki i moim pokoju czekała już na mnie dalej uradowana Caitlin.
-Cześć! - krzyknęłąm do niej.
-Hey! - odp. -To co? Bierzemy się do pracy? - spytała podekscytowana.
-Ale tak już?! O tej porze? - spytałam zaskoczona.
-Nooo... a kiedy? Musisz wyglądać olśniewająco na spotkaniu z moim bratem! - zaśmiała się.
-No ok. Masz rację! - też się zaśmiałam.
No i zabrałyśmy się do pracy. Najpierw Cait zabrała się za robienie mi makijażu i malowanie paznokci. Po co tyle tego? Nie mam bladego pojęcia. Wyglądałam super! Fryzurka, jak fryzurka, nie taka bardzo emo, ale przepiękna! Teraz trzeba wybrać jakieś ciuchy. Zajęło Nam to dobre 2 godziny! Masakra! Nie mam już na nic siły. Wreszcie wybrałyśmy białe rurki, zieloną tunikę i takiego samego koloru, jak tunika, buty na dość wysokim obcasie, które pożyczyła mi Caitlin, bo sama to nie chodzę w szpilkach, więc Cait będzie mnie uczyć na nich chodzić.

O mało się na nich nie zabiłam! Co za huj wymyślił szpilki?! Kurwa! Nogi mnie bolą jak cholera! -Krzyczałam do siebie w myślach. Masakra. Zaraz dostanę jakiś odcisków! Już nie ważne. Ale przynajmniej umiem chodzić w "tym czymś". Żaaal. Okey.
Jest już 18. Wow! Ale ten czas szybko leci. Za godzinę przyjdzie po mnie Chris. Naprawdę, Caitlin się postarała i wyglądałam jak księżniczka. Ciekawe czy spodobam się panu przystojnemu. Co ja gadam?! Dobra. Opanuj się Abby. Okey. Jest już dobrze. Chyba... yghh! Ok. Co mam robić przez jeszcze godzine?! No! Pytam się! Oo! Wiem! Pooglądam sobie TV. Włączyłam MTV i akurat leciała piosenka Bieber'a, "Baby", zaczęłam nabijać sie z jego starej fryzurki i piosenki. Ale masakra! Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Był to nie kto inny, jak Chris, bo zobaczyłam go w "dziurce" od drzwi. Wyłączyłam telewizor i jeszcze raz spojrzałam w lusterko. Wyglądałam znośnie. Nie no! Co tu okłamywać wyglądałam niebiańsko! Chris będzie zachwycony! Przynajmniej mam taką nadzieję. Otworzyłam mu drzwi. Na przywitanie Chris pocałował mnie w policzek.
-Cześć piękna. - odp. rechocząc lekko. Ależ on jest słodkiii. Mrrr. Bożee... ze mną coś jest nie tak.
-Hey! - odp. uśmiechając się słodko.
-Wyglądasz olśniewająco! - odp. jak dżenelmen. Ale się postarał. Wow!
-Dziękuję! Ty też wyglądasz oszałamiająco. - odp. śmiejąc się i on też. Dał mi czerwoną różyczkę, którą jeszcze zaniosłam do domu i poszliśmy do kina.

Film był super! Normalnie uśmiałam się jak nigdy. Chris cały czas przedrzeźniał tą jaszczukrę Rango. Haha. On jest cudowny!
Po filmie poszliśmy na "romantyczny" spacer po parku. Yeeey!
Nagle Chris zatrzymał się w "magicznym" i odległym, odcywilizowanym miejscu w parku. Nigdy tu nie byłam. Było przepięknie.
-Chris... mam do Ciebie pytanie... -zaczęłam.
-Tak? - zapytał.
-Yyy... czemu tak bardzo nie chcesz, abym umawiała się z Marcusem? Przecież to naprawdę fajny chłopak! - wydusiłam to z siebie.
-Yyy... sam nie wiem... - odp. speszony, ale wiem dlaczego.

*Oczami Christiana*
-Nie chcę, abyś się z Nim umawiała, bo on robi to tylko dla tego, żeby Cię zaliczyć, tak jak każdą ładną laskę w tej szkole! - nie wytrzymałem i prawie że krzynąłem z wyrzutem.
-Co?! - spytała niedowierzając. -Naprawdę tak o mnie myślisz? Że pójdę z Nim do łóżka na pierwszej lub drugiej randce?! - wydarła się na mnie. Gorzkie łzy żalu spływały po jej czerwonych policzkach.
-Nie... nie o to mi chodziło! Źle mnie zrozumiałaś! - krzyknąłem. Też już miałem łzy w oczach. A było tak pięknie.
-A jak?! To, że jestem niby puszczalska?! Tak?! - znowu krzyknęła.
-Robię to, aby Cię choronić! - powiedziałem głośno.
-Po co?! Nie znasz mnie, ani mojego życia! Wgl mnie nie znasz! Nie masz bladego pojęcia co lubię, itd.! - krzyknęła.
-Właśnie, że wiem! Wiem, co robisz w każdej minucie swojego życia! - odp.
-Jak cudem?! Po co Ci to wszystko wiedzieć? - zapytała już trochę spokojniej.
-Boo... - zaciąłem się, ale po chwili zebrałem się na odwagę. -Robię to... bo Cię Kocham Abby... - powiedziałem poważnie, ale jakoś tak źle dobrałem wyrazy.
-Coo?! - widocznie niedowierzała moim słową.
-Kocham Cię. - powtórzyłem.
-Słyszałam, jasne?! - odpyskowała. -Po prostu nie mogę uwieżyć, jakim jesteś chujem! I tak po prostu mi to mówisz! - krzyknęła płacząc.
-Ale to prawda! Kocham Cię nad życie! - krzyknąłem, a słone, pojedyncze łzy spływały po moich policzkach. Przy niej wymiękam!
-Pff... nie wieże w ani jedno Twoje słowo! Nie mam już na to siły! Niby mnie wiecznie nie nawidzisz, ale całujesz! Ja już sama nie wiem o co Ci chodzi! - dalej krzyczała z wyrzutem.
-Proszę! Uwież mi! To prawda! Kocham Cię! - dalej próbowałem ją przekonać, ale na nic moje wysiłki.
-Nie Chris... ty tylko sobie to usmiadomiłeś. Jak możesz kochać osobę, która znasz ledwo miesiąc? - powiedziała ciuchutko, ale usłyszałem to.
-Właśnie, że moge. - odp. pewnie.
-Nie... przykro mi... ale ja już Ci nie wieżę... żegnaj Christian. - powiedziała płacząc i odeszła. To były ostatnie słowa, jakie do mnie skierowała.
Ja naprawdę kocham ją nad życie! Jak ona mogła pomyśleć, że ją okłamuje? Te pytania zadawałem sobie przez całą noc. Nie mogłem zasnąć. Co będzie dalej? Nie wiem... wiem jedno... boję się... tego... co będzie... jutro. I tak rozmyślając wreszcie zasnąłem.


***
Masaaakraaa! Jaki dłuuuuugi! Chyba za dłuuuugi! xd. Ale to rekompensata za to, że ostatnie były takie nudne i króciutkie. ;p. Ale się natrudziłam nad tym rozdziałem! Jak jeszcze nigdy dad żadnym! xd. Haaha. Ale chyba było warto. ;]. Podoba Wam się ten rozdział? Proszę o szczere opinię. Dziękuję. ;*
Do następnego! ;3

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

boski <3
super, że taki długi <3
mmmmmmm ;*

Anonimowy pisze...

Extra jest !

Archiwum bloga