wtorek, 19 kwietnia 2011

07 - 'Pytam się! Co to jest do cholery jasnej?!'

Rano... przyszła po mnie sama Caitlin. Poszłam z nią do szkoły.
Lekcje mijały strasznie monottonie i nudno... masakra. Nareszcie zadzwonił upragniony przeze mnie dzwonek na luch. Na stołówkę poszłam z Rayanem, bo reszta już tam jest. Przywitaliśmy się. Na moje szczęście ( sarkazm. xd ) musiałam usiąść koło pana "całuśnego". Bożee... jeszcze jego mi tu brakuję do szczęścia. ( znowu sarkazm. ). Niechętnie usiadłam obok niego. Wszyscy patrzyli na mnie ze ździwieniem. Denerwowało mnie to.
-Co się tak na mnie gabicie? - spytałam lekko wkurzona.
-Nie nic... nic... - wszystcy zaczęli się motać i zajeli się konsumowaniem swojego "jedzienia", ja tak samo. Po zjedzonym lunch'u szłam w stronę mojej klasy razem z Beadlesem. Na moje nieszczęście, tym razem. Siedzieliśmy razem na ławce, koło klasy. Co chwile czułam na sobie wzrok tego napaleńca.
-Co się tak na mnie żarówisz? Myślisz, że tego nie widzę? - spytałam rozdrażniona.
-Eee... nic. Nie ważne... - odp. speszony.
-Idę stąd, bo mi się nudzi... - powiedziałam, wstałam i miałam zamiar już iść, ale złapał mnie za nadarstek, na moje nie szczęście, za ten bolący nadgarstek. Zaczęłam syczeć z bólu i wyrywać się z jego uścisku. Zauważył, że mnie to boli, a przecież lekko trzymał moją rękę. Wtedy pociągnął mocniej i wylądowałam na spowrotem na ławce. Chirs bez zastanowienia podwinął mój rękaw i zobaczył moje 2 rany od wczorajszego "wypadku".
-Co to jest?! - spytał lekko wściekły. Ale dlaczego?
-Yyy... nic. - odp. szybko zmieszana.
-Pytam się! Co to jest do cholery jasnej?! - krzyknął lekko na mnie.
-No nic! - odkrzyknęłam i wyrwałam się z jego uścisku.
-Abby... przecież doskonale wiesz, że ci nie uwieże. - powiedział już spokojnie.
-No ale co Cię to obchodzi?! Nie twoja sprawa! - odpyskowałam.
-Właśnie, że moja! - przedrzeźniał się ze mną.
-Niby czemu Twoja? Twoja ręka? - spytałam z ironią.
-Niee... ale jesteśmy przyjaciółmi. - zaakcentował ostatnie słowo.
-No i? - odp. obojętnie.
-No i to, że mówimy sobie o różnych sprawach. Więc? - ciągnął.
-Nie powiem Ci. - powiedziałam krótko i na temat.
-Noo weeeź! Abby! Proszę! - nalegał. Wow! Co mu na tym tak zależy? Dobra... nie wnikam.
-Dobra! - przełamałam się.
-Więęęęc...? - przeciąnął zainteresowany i widocznie lekko zadowolony, że udało mu się mnie przekonać.
-Nooo yyy... sorry, ale nie mogę tego powiedzieć... Chris. - powiedziałam delikatnie, powstrzymując łzy.
-Ale mi możesz powiedzieć wszystko... - mówił delikatnie i opiekuńczo. Nigdy tak do mnie nie mówił.
-Ale nie powinieneś tego wiedzieć. - odp.
-Owszem... powinienem. - dalej ciągnął.
-Ygghhh... powiem Ci, ale nie tutaj. Chodźmy za szkołę. - zaproponowałam.
-Spoko. - odp. i zaciągnął mnie za szkołę. ( dziwnie to brzmi. xd. ).
I już chwilę później byliśmy na miejscu.
-No to...? - zaczął.
-Yyy... no bo... wczoraj... - przełknęłam głośno ślinę i kontynuowałam. - wczoraj... Justin... powiedział... że... - starsznie się jąkałam, a Chris patrzył na mnie dziwnym wzrokiem. Jakby był zaniepokojony. - powiedział, że mnie... - pozryczałam się i przytuliłam do Chrisa.
-Że Cię kocha? Tak? - spytał nagle.
-Ta-aak. - wydukałam.
-I z tego powodu się pociełaś? - spytał nieśmiało.
-Taa-aak. - odp. nie pewnie.
-Ale czemu? To CHYBA dobrze, tak? - zapytał akcentując słowo CHYBA.
-Właśnie, że nie. - odp.
-Niby czemu? - spytał.
-No boo... ja jeszcze kocham kogoś innego... - odp. speszona.
-Kogo? - spytał niepewnie.
-Nie ważne... - odp. obojętnie.
-Nie musisz mi mówić...jeśli nie chcesz - i przytulił mnie - Już, dobrze, cii... - uspokajał mnie, bo coraz gorzej płakałam.
Taak... to jest ten Chris, którego kocham. Ciekawe, czy domyśla się, że to własnie on jest tą osobą, którą kocham. Chyba...
Po tej rozmowie wróciliśmy do szkoły. Uspokoiłam się trochę. Po lekcjach poszłam do domu. Zrobiłam potrzebne rzeczy i tak po prostu poszłam spać.


***
Masakraaa... jakieś krótkie mi tu wychodziły, ale teraz będą dłuższe, obiecuję. Ciekawy? Sama nie wiem. Napiszcie. Wiem, że poprzedni to była klapa, ale muszą być niektóre nudne, bo mi akcji zabraknie. xd. Przepraszam...

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

nudny :c

Anonimowy pisze...

Troszkę za krótki ale i tak fajny

Archiwum bloga