PRZEWIDUJĘ, ŻE RACZEJ W KAŻDNYM ROZDZIALE BĘDZIE TROCHĘ WULGARYZMÓW, WIĘC NIE BĘDĘ TEGO PISAĆ! I PAMIĘTAJCIE! CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! NIE ODPOWIADAM ZA SKUTKI UBOCZNE ZWIĄZANE Z ZABURZENIAMI PSYCHIKI PODCZAS CZYTANIA MOJEGO OPOWIADANIA! xd. Haha. xd.
Dzisiaj poniedziałek... nie poszłam do szkoły... czemu?
Powiedziałam mamie, że się źle czuję. I taka jest też prawda.
Ostatnio moje życie wgl nie ma sensu. Okropnie się czuję i ogółem masakra...
Czuję się, jakby to był koniec życia, mojego życia... chwila, chwila... przecież ja tego życia nawet nie mam... bo tym, czym ja żyje życie nazwać nie można...
No więc... z rana przyszła po mnie Caitlin i Chaz, no ale nie poszłam z nimi do szkoły, tak jak mówiłam. Cait powiedziała, że po szkole wpadnie do mnie, żebym się nie nudziła. Zaraz powinna być, więc postanowiłam, że wreszcie o tej godzienie, ( 14:30 ) zwlekę się z łóżka i pójdę się ogarnąć. Poszłam do łazienki, biorąc przy tym fioletowe dresy i szarą bluzę. Weszłam pod prysznic. Przynajmniej wtedy mogłam odizolować się od szarej rzeczywistości. Było mi tak dobrze.
Ale wszystko kiedyś musi się skończyć, więc wyszłam spod natrysku, wytarłam się i ubrałam. Dzisiaj nie robiłam sobie mojej emo fryzurki, tylko splotłam włosy w długiego warkocza, wyglądałam naprawdę uroczo. Nie malowałam się, no może nałożyłam trochę pudru i podkładu, żeby zamaskować te podkrążone oczy i czerwone policzki od płakania. Jak tam moje nadgarski? Bolą jak cholera. Żałuję tego, co wczoraj zrobiłam. Obiecuję sobie, że gdybym miała nie wiadomo jakie problemy, to już nigdy tego nie zrobię. No jestem bardzo ciekawa, czy dotrzymam sobie tego słowa. To będzie ciężkie. No więc wyszłam z łazienki i włączyłąm laptopa. Przeglądałam sobie moje strony, np. FaceBook, Twitter, MySpace, itd. Postanowiłam zajrzeć na Twitter Justina. I co tam zobaczyłam? Wpis: "Bardzo się cieszę, że wreszcie wydusiłem to z siebie". I chyba wiem o co mu chodzi. Pewnie o to, że wreszcie odważył się mi powiedzieć, co do mnie czuję. A ja? Ja nic... Na mojego Twittera dodałam wpis: "Czemu życie musi być takie beznadzieje i do dupy? To pytanie zadaje sobie przez ostatnie dni". Zobaczyłam jeszcze na Twitter Chrisa. Też ma nowy wpis: "Czemu tak trudno jest mi to powiedzieć? Miałem okazję i znowu wszystko spieprzyłem...". Wow! Nie tylko ja czuję się tak okropnie.
Wreszcie do mojego pokoju wpadła Caitlin.
-Cześć Abbyyyy! - krzyknęłą, przeciągając moje imię.
-Hey Caitlinnnn! - odkrzyknęłam, także przesiągając jej imię.
-Jak tam? Czujesz się juz lepiej? - spytała.
-Yyyy... nie wiem... chyba tak. - uśmiechnęłam się delikatnie.
-To co będziemy robić? - spytała nagle.
-Nie wiem... może obejrzymy jakiś film, co? - spytałam.
-No okey. A jakie masz fajne filmy? - zapytała podekscytowana.
-Yyy... no nie wiem. Mam dużo. Może obejrzymy sobie "50 pierwszych randek"? - zaproponowałam.
-Spoko, nie oglądałam tego. - odpowiedziała ucieszona.
-To ja idę po popcorn. A ty włącz film. - powiedziałam i wyszłam z pokoju.
Zrobiam popcorn w mikrofalówce, wzięłam litrową pepsi, 2 szklanki i poszłam do pokoju.
Skończyłyśmy oglądać film. Fajny był. Co chwilę komentowałyśmy każdą scenę. Fajnie było, kiedy ten facet śpiewał do swojej dziewczyny "Zapominalska Lucy...". Hahaha. Wtedy tak się z tego lałyśmy, że masakra. Już mi się trochę humor poprawił. Pewnie jutro pójdę do szkoły. Ciekawe jak to będzie... w szkole będę ja, Chris, Justin i inni. Co z tego wyniknie? Nie wiem i szczerze chyba nie chcę wiedzieć. Poczekam do jutra.
***
Taki nudy, o niczym. Ale za to w następnych rozdziałach będzie się działo! Yeeaah! Dojdzie przy okazji nowy bohater, ale to dopiero w 8 rozdziale. I nie powiem kto to! xd. Jeszcze tylko ten, następny i już 8, dożyjecie. xd. Dobra, nie ważne. Nie chcę mi się sprawdzać, błędów, bo nudny ten rozdział, jak kawa z mlekiem. Kurcze. Co ja pierdole? ( sorry ). Nie ważne. Mi coś dzisiaj odwala. Dobra, komentujcie może, co? xd.
Do następnego! :3
2 komentarze:
króciuchny :c
i nudnawy :c
smutno :c
Hmmm nawet nawet może być ;)
Prześlij komentarz