niedziela, 17 kwietnia 2011

04 - 'Dlaczego?'

Stałam na balkonie opierając się o barierkę i delektowałam się ciepłym wiatrem rozwiewającym moje czarne włosy. Nagle na balkon na przeciwko wyszła jakaś tajemnicza postać. Można było poznać, że to chłopak. Chyba mnie nie widział, dlatego wykorzystałam to i obsewowałam go z ukycia. Chłopak zaczął coś mówić... jakby co księżyca... jakby chciał coś z siebie wyrzucić...
Dlaczego?
Dlaczego nie potrafię Ci tego powiedzieć?
Dlaczego, kiedy tylko Cię widzę mam ochotę Cię namiętnie pocałować?
Dlaczego działasz na mnie jak magnes?
Dlaczego nie mogę przestać o Tobie myśleć?
Dlaczego ciągle krążysz po moich myślach?
Dlaczego, ciągle marzę, abyś mnie pocałowała, pokochała?
Dlaczego, nie znam odpowiedzi na te jakże trudne słowa?
Dlaczego wiecznie mam nadzieję, że podejdziesz do mnie i po prostu powiesz, piękne,
tyle dla mnie znaczące dwa, któtkie, uczuciowe słowa...
"Kocham Cię!"
To było coś pięknego... myślałam... już wiem kto to był... to Chris. Tak... on do mnie coś czuje, ale dlaczego nie chcę mi tego powiedzieć? To głupie... ale ja też mu nie wyjawiłam moich uczuć... może i to dobrze... może tak będzie lepiej dla nas, dla wszystkich? Sama nie wiem... ale wiem jedno! On chcę tak grać, będzie tak grać. Beadles, szykuj się na zmianę ze strony panny Wale!
Ooo tak!
Cała zadowolona swoim pomysłem wróciłam do pokoju, położyłam się do łóżka i odpłynęłam w krainę snów...
*Sen*
Siedzę na ławce razem z bardzo przystojnym chłopakiem o jasno brązowych włosach i pięknych, lśniących, zielonych oczach...
Tak... to on! To ten jedyny! Czuję do niego to, czego do nikogo innego nigdy nie czułam...
czyli... Miłość! Już wiem co to znaczy zakochać się... kochać... to piękne!
Nagle chłopak całuję mnie namiętnie, przy zachodzie słońca! Jest... tak... romantycznie!
Tak pięknie... pragnę... aby ta chwila trwała wiecznie... i, żeby czas przestał płynąć i stanął tak nagle w miejsciu... tak... tylko dla nas... dla mnie i dla niego... to moje największe marzenie...
*Koniec snu*
Obudziłam się z ogronym bólem głowy. Jest środek nocy. Głowa mnie napieprza jak nigdy! Szybkim krokiem wstałam, poszłam na dół, do kuchni i szukałam jakiegoś Apapu, czy tam Ibumu. Co kolwiek, aby mi tylko pomogło. Nareszcie! Znalazłam upragniony Apap. "Wypchnęłam" jedną tablętkę z "tabliczki", nalałam sobie wody z kranu do szklanki i połknęłam tabletkę, po czym udałam się do mojego pokoju i spowrotem położyłam się do łóżka. Na szczęście lek mi pomógł w ekspreowym tempie i już po chwili głowa ani trochę mnie nie bolała, więc postanowiłam, że udam się spowrotem spać. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Ledwo zamknęłam oczy, a Morfeusz zabrał mnie do swojej pięknej krainy... krainy snów...

***
Baaardzo Was przepraszam, że wczoraj nie dodałam notki, ale miałam urwanie i głowy, a wieczorem byłam u taty, a tam nie mam rozdziałów zapisanych. Sorry. Już mnie KochamSiebiexd męczy cały dzień. xd. Zaraz dodam jeszcze drugi. Ten jest za wczoraj, a zaraz bd za dzisiaj. ;p.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

yeah <3
kocham <3

Anonimowy pisze...

Uuuu... EeXxTtRrAa !

Archiwum bloga