CZYTACIE NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ! TEKST ZAWIERA TROCHĘ WULARYZMÓW!
2 tyodnie później...
Sobota.
Coś się zmieniło? Hmm... raczej nie. No może oprócz tego, że Chris się całkowicie zmienił po tamtym zajściu, które nastąpiło 2 tygodnie temu. Cały czas wspominam tamto wtorkowe popołudnie, kiedy Chris mnie tak nagle pocałował. Dalej dziwi mnie jego zachowanie. Np. przedwczorajszy wypad do skate parku...
*Retrospekcja*
Siedziałam na ławce w skate parku razem z Beadlesem. Inni jeździli na rampach itd, ale mi się połamała deska, jak też jemu. Siedzieliśmy w ciszy. Już dłużej tego nie mogłam wyrzymać, więc wstałam z ławki, co nie było dobrą decyzją, bo prosto przede mne wleciał jakiś pierdolony dzieciak ze swoim rowerem i na "moje szczęście" ( sarkazm. xd ) wylądowałam prosto na kolanach tego pacana. Chciałam natychmiast wstać, ale złamał mnie za nadgarstki i spowrotem wylądowałam na nim ( bez skojarzeń ). Nagle pan "posiedź na moich kolanach" obrócił mnie do siebie przodem.
Zdziwiłam się jego zagraniem, ale nic nie robiłam. Dokładnie wiedziałam, co ma zamiar zrobić, ale nie protestowałam. I znowu ten sam ruch, co 2 tygodnie temu. Swoją dłoń położył na moim policzku, pogładził kilka razy kciukiem i przesunął ją na moje plecy i zaczął nią przesuwać coraz niżej i niżej, aż wylądował na moich biodrach, to samo zrobił z drugą reką. Patrzył mi w oczy, tak samo jak ja jemu. Nie mogłam oderwać od nich wzroku... jego oczy są... takie... piękne, hipnotyzujące... mogłabym wymieniać tak wieki. Wreszcie znudziło mi się to patrzenie i bez wachania dosłownie wessałam się w jego usta, co oczywiście odwzajemnił. Na początku czułam, że mu jeszcze mało. Nagle poczułam jak jego język "wjeżdża" do mojej buzi i świdruje w niej na wszystko strony. Czułam się jakbym była w niebie, lub przynajmiej w niebowzięta. Całowaliśmy się tak chyba z 2 min. Wtedy czułam, że jestem tu tylko, ja, ona i śmiechy chłopaków. Zaraz, zaraz! Co?! Śmiechy?! Chłopaków?! O kurwa! Szybkim ruchem odepchnęłam się od pana "hipnotyzujące spojrzenie", wstałam z jego kolan i teatralnie wytarłam ręką usta. Teraz spojrzałam na chłopaków no i Caitlin. Chaz, Rayan i Cait się śmiali, tylko nie Justin. Czemu?
-Z czego tak się śmiejecie?! - wrzasnęłąm zdenerowowana na nich jak nigdy.
-No cooo??!! To ty, ty, sama nie, nie wiesz co, co robisz?! hahahahahahahahaha. - dalej się śmiali i nie mogli normalnie wymówić żadnego słowa. Teraz spojarzałam na Beadlesa.
-Po co to robisz? - spytałam cicho ze łzami w oczach.
Ten tylko kurwa wzruszył ramionami, podszedł do mnie i chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam i szybkim krokiem ruszyłam w stronę mojego domu. Za mną pobiegł...
Justin! Zatrzymałam się. Byłam tym bardzo zdziwiona.
Nareszcie mnie dogonił.
-Co chciałeś? - spytałam obojętnie.
-Co się stało? Dlaczego się z nim całowałaś? - wypytywał widocznie przejęty tym.
-A co cie to obchodzi? - spytałam, a raczej odpyskowałam.
-Nooo... nic. Ale ty i Chris jesteście moimi przyjaciółmi i powinniście mi mówić o różnych sprawach, jak i reszcie paczki. - wyjaśnił ze smutkiem w oczach.
-Noo... ymm... - jąkałam się. Wgl nie wiedziałam co powiedzieć, bo sama nie wiem co to znaczyło. Przecież nie jesteśmy parą, ani nic. My się nie znosimy! To nie wiem czemu tak wyszło. I co mam mu teraz odpowiedzieć?
-Nie wiesz czemu to zrobiłaś, tak? - spytał zmartwiony.
-Yyymm... chyba tak... przecież nie jesteśmy razem... itd, nawet się nie lubimy! - krzyknęłam zrozpaczona i rzuciłam mu się na szyję, objął mnie. Zaczęłam płakać... nawet nie wiem czemu... nic nie wiem...
*Koniec Retrospekcji*
Po tym wydarzeniu nie odzywamy się do siebie z Chrisem. Ja go próbuję unikać, a on jak na złość utrudnia mi to. Nigdy taki nie był. Sama nie wiem co robić... chyba udam się do psychologa. (xd). A może nie? Coś muszę z tym zrobić, ale jeszcze nie wiem co.
***
Noo... tak jak mówiłam... 2 rozdział dodaje dzisiaj. xd
Chyba krótszy od poprzedniego. -.-
Zaskoczyły mnie 3 komentarze pod tamtym. xd
Pod tym ma być 5, inaczej nie dodam jutro. ;p
Nie powinno być błędów.
Next jutro, jak będzie 5 komci, a jak nie to w sobotę. ;]
Pozdrawiam. ;*
2 komentarze:
Jakież to super :d
Bardzo mi się podoba, a gdyby taki chłopak istniał naprawdę, taki delikatny i wspaniały to by aż się skakało z radości ;p
To jesttt bombowe <3333
Prześlij komentarz